Elden Ring: Margit the Fell Omen (Zamek Stormveil) Walka z bossem
Opublikowano: 19 marca 2025 22:40:04 UTC
Margit the Fell Omen znajduje się na środkowym poziomie bossów w Elden Ring, Greater Enemy Bosses, i można go znaleźć na moście prowadzącym do Stormveil Castle. Nie jest on obowiązkowy, ale blokuje zalecaną ścieżkę postępu, więc warto go zlikwidować.
Elden Ring: Margit the Fell Omen (Stormveil Castle) Boss Fight
Jak zapewne wiesz, bossowie w Elden Ring są podzieleni na trzy poziomy. Od najniższego do najwyższego: Bossowie Polni, Bossowie Więksi i w końcu Półbogowie oraz Legendy.
Margit Upadły Omen znajduje się w środkowej kategorii, Bossowie Więksi, i można go znaleźć na moście prowadzącym do zamku Stormveil.
Wbrew temu, co możesz myśleć, nie jest to boss obowiązkowy, w tym sensie, że możliwe jest kontynuowanie fabuły bez jego zabicia, ale będziesz musiał przejść przez dość wysokopoziomowe obszary, więc jeśli to twoje pierwsze przejście gry, prawdopodobnie nie będzie to łatwa przeprawa, jeśli go pominiesz. Ponadto, o ile mi wiadomo, jest obowiązkowy, jeśli chcesz przejść przez Stormveil Castle. A oczywiście chcesz to zrobić. To zamek! Prawdopodobnie pełen soczystych skarbów!
W każdym razie, kiedy dotrzesz na most, gdzie walczysz z bossem, zacznie on od całej przemowy o tym, jak głupio ambitny jesteś i bla-bla-bla, a potem powtórzy to z większym bla-bla-bla, jeśli uda mu się cię pokonać, co prawdopodobnie będzie miało miejsce kilka razy, bo wydaje się, że jest pierwszym prawdziwym bossem w grze i nie jest łatwy do pokonania. Ale choć jest tak wyniosły i pełen siebie, wszyscy wiemy, że nie jest bohaterem tej gry, a Tarnished, który śmieje się ostatni, śmieje się najlepiej.
Ma kilka brudnych sztuczek w zanadrzu. Będzie cię atakował tym, co wygląda na dużą laskę, ale jak na starszego... cokolwiek on jest, jest niezwykle zwinny i często skacze, jakby potrzebował laski. Zaczynam myśleć, że ta laska to ukryta broń, którą nosi głównie po to, by walić ludzi po głowie, gdy nikt nie patrzy, w stylu zrzędliwego starego człowieka, który udaje starość, jeśli zostanie złapany. Ale na szczęście dla niego, na tym moście nie ma świadków, więc będzie mógł z powodzeniem uderzać cię tą laską kilka razy.
Oprócz laski, ma również dość imponującą zdolność przywoływania tego, co wygląda na kilka różnych rodzajów świętych broni z powietrza. Nie jestem całkowicie pewien, jak ktoś, kto identyfikuje się jako "upadły", mógłby mieć dostęp do takiej broni, ale może ktoś gdzieś się pomylił i nie przeczytał notatki o embargach na broń.
Często zaczyna od przywołania pary wspomnianych świętych noży do rzucania, a potem zaczyna używać cię jako celu do ćwiczeń, więc trzymaj przycisk do przewrotu w zasięgu ręki i gotowy do akcji. Noże są dość łatwe do unikania, wystarczy przewrócić się na bok, gdy zobaczysz, że celuje.
Może również przywołać święty miecz, jakby był jakimś bardzo brzydkim paladynem na krucjacie przeciwko niewinnym Tarnished. Sądząc po jego moralizatorstwie, może faktycznie jest tym, ale nie wygląda mi na świętego rycerza, a zawsze myślałem, że ci ludzie powinni chronić niewinnych, a nie dźgać ich jak ryby. Nie spotkałem wielu świętych rycerzy, więc może się mylę. A może to święty kolektor podatków, który nie chce, żeby ludzie przekraczali jego most. Tak, kolektor podatków też tłumaczyłby jego złe nastawienie.
W każdym razie, najgorszą z broni w arsenale tego faceta jest ogromny młot, który nie tylko boli strasznie, gdy trafia w twoją głowę, ale najwyraźniej daje mu również zdolność latania w powietrzu i pokonywania dużych odległości. A jeśli myślałeś, że używanie młota do latania w powietrzu uniemożliwi mu użycie go do uderzenia cię, to się myliłeś. Uderzy cię, i to mocno.
Przyznam, że moja gra w tym filmie nie jest zbyt dobra. Z jakiegoś powodu miałem naprawdę zły dzień grania, gdzie nic nie szło po mojej myśli, i na początku byłem zdumiony, ile prób mi to zajęło, a potem byłem zdumiony, że w końcu udało mi się go zabić, biorąc pod uwagę, jak słabo grałem.
Tak naprawdę tylko w ostatnich czterdziestu pięciu sekundach, kiedy skończyły mi się Czerwone Łzy i musiałem wziąć się w garść, żeby przeżyć, zaczęło to iść całkiem dobrze. Chyba presja działa. Ale cóż, nie ma czegoś takiego jak zła wygrana i w końcu to ja byłem tym śmiejącym się Tarnished na końcu.
Nie rezygnuj nigdy ze swoich ambicji. Nawet tych głupich ;-)